Python bez klas

Zanim poznałem Pythona, programowałem w Javie i C++. Z perspektywy tych dwóch języków, moim domyślnym wyborem w Pythonie zawsze były klasy – uważałem je za uniwersalne narzędzie, którym potrafię wyrazić wszystko.

Punktem zwrotnym w moim podejściu były trzy rzeczy:

1.Inspirujące wideo – uświadomiło mi ono, że klasy z małą liczbą metod można zapisać w znacznie prostszy sposób.

2. Zasady SOLID – gdy zacząłem ich rygorystycznie przestrzegać, moje klasy kurczyły się do jednej lub dwóch metod. Szybko zauważyłem, że w większości przypadków mogę je zastąpić zwykłym modułem, funkcją wyższego rzędu lub generatorem. Kod stawał się krótszy i czytelniejszy, a ja zrozumiałem, że SOLID świetnie sprawdza się także poza paradygmatem obiektowym.

3. Prowadzenie zajęć z Pythona – dzięki nim odkryłem potęgę minimalizmu w dydaktyce. Ograniczona liczba konstrukcji językowych nie przytłacza. Mając mniej opcji, łatwiej o skupienie nad problemem, a to przynosi najlepsze efekty.